Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
94 posty 651 komentarzy

Magia i Luxus Natury

Magia i Luxus Natury - Piszę, fotografuję, filmuję dslr, interesuję się ekologią i naturalnymi terapiami, kocham piękno przyrody.

Psychiatra czy dealer narkotykowy? - Ciemna strona psychotropów!

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

W XXI wieku w zaciszu gabinetów lekarskich, skrywany wstydem pacjentów kwitnie legalny biznes narkotykowy. Psychiatrzy i lekarze rodzinni lekką ręką wypisują psychotropy o dramatycznych skutkach ubocznych jako remedium na każde zmartwienie.

Artykuł pochodzi z portalu www.vrota.pl 

Psychotropy to legalne narkotyki, przepisywane na każde zmartwienie, dostępne legalnie w każdej aptece zapisywane nie tylko przez psychiatrów ale też i lekarzy rodzinnych. Pacjenci uzależnieni od „prochów” nakręceni dobrym samopoczuciem lub otumanieni nie mają świadomości, że stają się coraz bardziej uzależnieni, skutki uboczne zaliczają do objawów chorobowych bo ich zdegradowany mózg nie jest w stanie już tego odróżnić. Psychotropy to kajdanki na ręce i różowe okulary na oczy ale nie są w stanie zastąpić nam unormowanego życia w otoczeniu życzliwych ludzi. Za potężnym biznesem psychotropowym stoją wielkie koncerny farmaceutyczne i ich potężne zyski. Autor: Cola Zinger Photofanka

Rośnie liczba osób poszkodowanych przez farmakologiczne leczenie psychiatryczne. Przybywa ludzi trwale wyniszczonych przez neuroleptyki i inne środki psychoaktywne z trwałymi uszkodzeniami neurologicznymi. Przyjmowaniu psychotropów towarzyszą przykre skutki uboczne, zmiany w mózgu a nawet przyśpieszone zestarzenie i śmierć często nagła pacjenta na skutek zalekowania. Uogólniony zanik mózgu może być skutkiem zbyt długiego stosowania neuroleptyków i podobnie jak w przypadku narkotyków zbyt duże ich dawki lub zbyt długie ich przyjmowanie mogą niszczyć mózg i powodować utratę substancji mózgowej. Czasami w tle tych historii jest ukryte świadome dążenie pacjenta do uzyskania (wyłudzenia) renty jednak najczęściej psychiatria to dobrze opłacalny „legalny narkobiznes”. Uzależnienie od neuroleptyków jest ściśle związane z bezpośrednim zaburzeniem jednego z wielkich układów funkcjonowania mózgu – układu nagrody, a pośrednio zaburza również i pozostałe – układ pobudzenia, zwłaszcza emocjonalnego oraz układ poznawczy. O ile artyści mogą czasem jakoś prosperować zażywając narkotyki a drobne psychopatologie i alkoholizm mogą nie wpływać na znacząco na ich zdolności twórcze, chodź często bardzo im to przeszkadza, o tyle naukowcy i technicy nie mogą pracować z zamąconym umysłem. Istnieją wprawdzie substancje psychotropowe zwiększające wydajność mózgu uczonego jak niektóre zioła, kofeina i do pewnego stopnia też nikotyna (palenie papierosów jednak daje też odwrotny skutek) jednakże nie ma czynnych uczonych alkoholików czy morfinistów. Kultury nadużywające takich środków, choćby nawet świetnie rozwinięte duchowo i artystycznie, zostałyby bądź wypierane przez kultury intelektualno techniczne, bądź zostały im podporządkowane.

Takie stany psychiczne jak depresja, nerwica, schizofrenia, panika, długotrwały stres nie biorą się z niczego. Na drodze do ich powstania zawsze jest jakaś przyczyna a najczęściej kumulacja zwykle niemożliwych do rozwiązania problemów. Pacjenci psychiatrów to najczęściej ludzie z ogromnym bagażem przykrych doświadczeń z dzieciństwa lub z życia dorosłego. Niektórzy wpakowują się w problemy na skutek trudnego charakteru i zachowań nieakceptowalnych przez otoczenie, jednak o wiele częściej ogromna liczba pacjentów już w czasie swego dzieciństwa wzrastała w warunkach uniemożliwiających ukształtowanie się silnej psychiki, która jest niezbędna do radzenia sobie w trudnych sytuacjach, jakie mogą zdarzyć się w życiu każdemu człowiekowi (np. stres i konflikty w pracy, ciężka choroba, niepełnosprawność, samotność, przestępstwa, brak pracy, bankructwo, rozwód, długotrwałe sprawy sądowe, pułapki biurokratyczne i skarbowe, utrata lub choroba bliskiej osoby, konflikty rodzinne i społeczne, dotkliwe straty materialne, wypadki komunikacyjne, represje ze strony wadliwie funkcjonującego aparatu władzy, uzależnienia i narkomania). Czasami, mimo słabej psychiki umiejętność radzenia sobie z poważnymi problemami zapewnić może bardzoduża inteligencja, która zapewnia człowiekowi przewagę intelektualną, jednak nie każdy został tak szczodrze nią obdarzony.

Lekarze psychiatrzy i rodzinni wyjątkowo lekką ręką zgłaszającym się pacjentom jako jedyne remedium na ich problemy przepisują psychotropy często bez poddawania jakiejkolwiek analizie indywidualnej sytuacji konkretnego człowieka. Psychotropy niestety nie zastąpią pacjentowi rozwiązania trudnej i złożonej sytuacji, która spowodowała napięcia psychiczne lub też chorobę. Owszem, w niektórych przypadkach w początkowym okresie zastosowane krótkotrwale mogą pomóc pacjentowi funkcjonować i mogą być bardzo konieczne ( zwłaszcza w przypadku omamów, halucynacji, silnych paraliżujących lęków, chronicznym braku snu ), jednakże nie zastąpią one fachowej psychoterapii, życzliwej osoby obok, zdrowego stylu życia, sportu, snu, właściwego odżywiania. Wśród lekarzy psychiatrów istnieje wyjątkowa ignorancja na wyżej wymienione czynniki jak również na możliwości dużo mniej represyjnego a najczęściej całkowicie bezpiecznego ziołolecznictwa. Obserwuje się ogromną ilość przypadków, w których to lekarze zamiast zaczynać kurację od przepisania pacjentowi np. litu – naturalnego pierwiastka, od razu aplikują sztucznie wytworzone psychotropy nie patrząc na rujnujące pacjenta skutki uboczne. Co gorsza nawet lekarze uznawani za wysokiej klasy specjalistów taki stan rzeczy leczenia represyjnymi środkami psychotropowymi są skłonni utrzymywać przez wiele lat nie zwracając uwagi na postępujące wyniszczenie pacjenta. Tu należy wspomnieć również, ze z wyjątkową ignorancją podchodzi się do uzależnienia przez pacjentów od papierosów, które są coraz bardziej trujące i szkodliwe a niektórzy uczeni coraz odważniej skłaniają się na podstawie wieloletnich obserwacji i badań twierdzić, iż duża ilość wypalanych dziennie papierosów może powodować zaburzenia psychiczne.

W przypadku ciężkich psychoz rzekome korzyści z przyjmowania leków psychotropowych nieznacznie przewyższają ewentualne zagrożenia wynikające z ich działań ubocznych. Twierdzi się, że dają one szansę na powrót do normalnego życia chociaż zaleca się często jednoczesne stałe utrzymanie zażywania psychotropów i rentę psychiatryczną, co pokazuje niezdolność do życia na lekach. Nieleczona ciężka psychoza może doprowadzić do całkowitej izolacji od społeczeństwa, ale stosowanie leków chemicznych może prowadzić do narkomanii psychotropowej. Mówi się, ze schizofrenia jako choroba powoduje halucynacje, anormalne i antyspołeczne zachowania oraz średnio piętnastoprocentowy spadek ilorazu inteligencji, co może decydować o zdolności do wykonywania pracy. Trzeba sobie jednak zdać sprawę, że spadek inteligencji jest skutkiem spożywania psychotropów, które mają wyleczyć z halucynacji i antyspołecznych zachowań.

Za potężnym biznesem psychotropowym stoją wielkie koncerny farmaceutyczne, które zarabiają ogromne pieniądze ze sprzedaży tych środków. Przedstawiciele firm farmaceutycznych dzień w dzień przemierzają gabinety psychiatrów i lekarzy rodzinnych zachęcając na różne sposoby do wypisywania pacjentom tego typu środków. Lekarze nazbyt często przepisując pacjentom neuroleptyki nie informują pacjentów o ich skutkach ubocznych, a kiedy ten przychodzi na kolejną wizytę i się uskarża zwalają to na objawy chorobowe.

Psychotropy stosowane obecnie to barbituranty czyli środki nasenne i benzodiazepiny czyli neuroleptykiuspokajające. Wyróżnia się dwie zasadnicze grupy leków uspokajających:
-benzodwuazepiny;
-karbaminiany.

Barbituranty (np. Cyclobarbital, Luminal) wykazują bardzo silne działanie depresyjne, tłumienie aktywności centralnego układu nerwowego. Małe dawki dają przyjemne stany relaksacji, podobne do sennego marzenia. Większe dawki powodują: przyćmienie świadomości, pogorszenie zdolności dokonywania oceny, silną senność, zlewanie się mowy, utraty koordynacji ruchów, czasami mogą powodować reakcje paradoksalne i prowadzić do krótkotrwałego pobudzenia! Działanie samych barbituranów powoduje gwałtowne zapadanie w sen, w stan bliski śpiączki, lub paradoksalnie wywołuje stan euforii, beztroskiego optymizmu. Często bywa to stan podobny do upojenia alkoholowego, charakteryzujący się zaburzeniami równowagi, niepewnymi ruchami, trudnościami w wysławianiu sie, nadpobudliwością. Na krótką metę barbiturany mogą powodować przejawy amnezji, napady delirium. W dłuższym okresie czasu tolerancja na ten środek może prowadzić do przedawkowania, śpiączki, zaburzeń pracy serca i układu oddychania.
Nagłe odstawienie tych środków rodzi ryzyko powikłań, a nawet śmierci. Objawy są szczególnie silne i charakteryzują się niepokojem, lękiem, drżeniem mięśni, a w przypadku silnego uzależnienia może pojawić się delirium wraz z majaczeniem. Mają szczególne działanie z alkoholem i w ten sposób są bardzo często nadużywane. Alkohol wzmacnia ich działanie. Wieloletnie przyjmowanie tych środków prowadzi do zaburzeń neurologicznych, hormonalnych, układu krążenia i oddechowego oraz psychicznych łącznie z zespołem otępiennym.

Benzodiazepiny mają natomiast działanie przeciwlękowe i uspokajające, co doprowadza do stanu zobojętnienia na przykre doznania. Efekty wywoływane przez środki z grupy benzodiazepin są bardzo podobne do tych, które wywołują barbiturany, mimo że mechanizm ich działania jest zupełnie inny – bardziej przypominający ten, w jaki sposób działają na system nerwowy opiaty.

Benzodwuazepiny ( chlordiazepoksyd sprzedawany jako Elenium i Librium, diazepan znany jako Valium i Relanium, nitrozepam, oksozepam itd. ), z racji swych własności uspokajających i hipnotycznych, wywołują przyjemne odczucia błogości, luzu, odprężenia, euforii. Jednak systematyczne ich przyjmowanie prowadzi do uzależnienia psychicznego i fizycznego.

Karbaminiany (np. Meprobamat znany pod nazwą Equanil lub Miltown) to środki stosowane w leczeniu nerwic narządowych i psychonerwic. Nadużywanie również prowadzi do uzależnienia fizycznego i psychicznego.

Skutki uboczne stosowania neuroleptyków są bardzo poważne. Obecnie stosowane są psychotropy nowej generacji tzw. atypowe, które działają selektywnie – tylko na niektóre receptory. Teoretycznie ich stosowanie powinno dawać mniej skutków ubocznych jednak w praktyce nie wygląda to wcale tak dobrze, nadal występują bardzo poważne skutki uboczne a także degregacyjny wpływ na mózg. Lekarze nadzwyczaj często starają się wmówić „nierozgarniętym” pacjentom, że ich objawy polekowe to skutki uboczne choroby a nie leczenia, co jest kłamstwem.

Neuroleptyki I generacji (typowe, klasyczne) działają głównie na receptory dopaminowe natomiast leki psychotyczne II generacji ( atypowe, nowsze) mają szerszy profil działania, gdyż wpływają one także na inne neuroprzekaźniki np. serotoninę.

fot. Photofanka

Najczęściej stosowane preparaty klasycznych neuroleptyków to: FENACTIL, HALOPERIDOL (DECALDOL), CLOPIXOL, FLUANXOL, TRILAFON, SULPIRYD, TISERCIN, PERNAZINUM, THIORIDAZIN.
Najczęściej stosowane preparaty atypowe: RISPOLEPT, ZYPREXA (zolafren), KLOZAPOL, SEROQUEL.

Skutki uboczne, które opisuję poniżej to rezultaty stosowania neuroleptyków II generacji uznawanych za bezpieczniejsze takich jak np. Zyprexa. Czy rzeczywiście takie są?
Najczęstsze dolegliwości to:
- tzw. zespół parkinsonowski, czyli wzmożone napięcie mięśni, drżenie lub skurcze poszczególnych części ciała, brak współruchów przy chodzeniu, marskowatość twarzy, typowe drżenie, pacjent ciągle coś upuszcza, potrąca, tłucze, występują przymusowe, podobne do żucia drżenia warg i języka, drżenie rąk, grymasy, zesztywnienie mięśni i spowolnienie ruchowe;
- akatyzja, czyli wewnętrzny niepokój, niezdolność do usiedzenia w miejscu lub leżenia spokojnie, konieczność natrętnego chodzenia co uniemożliwia spokojny sen pacjenta;
- alergie, często bardzo silne to w zasadzie standard, nadmierna wrażliwość zarówno oczu jak i skóry na słońce i światło, przebarwienia, oparzenia słoneczne, wypadanie włosów, zmiany skórne, wypryski, zaczerwienienia skóry;
- suchość skóry, wysychanie warg i suchość w ustach lub też odwrotnie łojotok i ślinotok skóry;
- ciągły rozstrój żołądka, biegunki albo zaparcia;
- zawroty głowy, zmęczenie, senność, skrajna utrata siły;
- drastyczne przybieranie na wadze, wzmożone uczucie głodu, zatrzymanie wody w organiźmie powodujące obrzęki rąk, stóp i okolic kostek;

- zaburzenia widzenia i utrata wzroku;
- ortostatyczne spadki ciśnienia krwi i zaburzenia rytmu serca, omdlenia ze zwolnieniem czynności serca;
- spadek libido na skutek obniżenia hormonów płciowych prowadzące do hipogonadyzmu, impotencja, oziębłość płciowa, opóźniony wytrysk, nieregularne miesiączkowanie, nabrzmienie piersi, zaburzenia hormonalne;
- zwiększenie poziomu prolaktyny we krwi, zaburzenia miesiączkowania;

- może wystąpić ostra reakcja uczuleniowa ( np. obrzęk w obrębie jamy ustnej i gardła);

- cukrzyca prowadząca do śpiączki w rzadkich wypadkach z kwasicą ketonową;
- obniżenie prawidłowej temperatury ciała;
- padaczka (padaczkowe napady drgawek);
- choroba wątroby ( np. żółtaczka zastoinowa);
- zapalenie trzustki;
- trudności w oddawaniu moczu, wydłużony i bolesny wzwód, prostata;
- zmiany w obrazie krwi – agranulocytoza, podwyższony cholesterol, nadmierna krzepliwość krwi prowadząca do zakrzepicy żył głębokich kończyn dolnych lub zatory płucne.
- jednoczesne występowanie gorączki, przyśpieszonego oddechu, pocenia się, sztywności mięśni i ospałości lub senności.
- NAGŁA ŚMIERĆ Z NIEWYJAŚNIONYCH PRZYCZYN;
- objawy zespołu majaczeniowego, często z niepokojem, zaburzeniem koncentracji, drażliwością;
- kurcze mięśni oka powodujące obrotowe ruchy gałek ocznych, szybki i mimowolny skurcz różnych grup mięśni, napady przymusowego patrzenia, zaburzenia mowy, połykania, trudności w oddychaniu;
- poważne zaburzenia koncentracji, niemożność skupienia się, otępienie, upośledzenie sprawności psychicznej na tyle, ze niemożliwe staje się prowadzenie pojazdów mechanicznych.

Świadomość tego jakie skutki uboczne mogą wystąpić przy zażywaniu psychotropów pomaga w odróżnieniu ich od symptomów chorobowych.
Należy też wyraźnie podkreślić, przyznają to sami lekarze, że zdarzają się pacjenci, którym choroba ustępuje chociaż oszukują, że biorą lek, podczas gdy faktycznie go nie przyjmują.

A oto opisy tego co czuli pacjenci zażywających RISPOLEPT i ZYPREXE (zolafren):
- „przejmowałem się każdą myślą jaka pojawiła się w mojej głowie, każdy szmer wywoływał ból, każdy dźwięk robił eksplozję w głowie graniczącą z obłędem”;
- „byłam otępiała, na nic nie miałam siły”;
- „miałem stany koszmarnej słabości, drżenie nóg, nie mogłem usiąść, to jadłem posiłki na stojąco i chodziłem albo leżałem, bez sensu. Po miesiącu wzrok mi się rozmglił i pogorszył na widzenie w dal. Po dwóch miesiącach zaczęły się duszności i bezdech nocny. Spałem coraz krócej, tylko 5-6 godzin na dobę, strasznie raziło mnie światło. Miałem ochotę rozbić wszystkie lampy nocne. Po 4 miesiącach stałem się ordynarny, wulgarny i agresywny, zaczęły się problemy alergiczne na jedzenie i pyłki, zacząłem sikać do łóżka i zakładali mi pampersy”;
- „przytyłam 19 kg, ale waga spadła gdy odstawiłam ten lek”;
- „wypiera człowieka doszczętnie z uczuć tak, ze człowiek staje się robotem”;
- „duszności, osłabienie wzroku i widzenie przez mgłę. Nie mogłam nic czytać ani oglądać telewizji, na niczym się skupić. Lubiłam czytać książki i prasę a tu nic się nie dało. Drżenie nóg i potrzeba przebierania nimi, chodzenia. Rozmawiając z gośćmi w domu musiałam chodzić co drażniło znajomych. Pozbyłam się tego shitu i piję melisę, na razie starczy.”;
- „wzmacnia te różne urojenia i dziwne myśli, jako skutek uboczny leczenia zamiast je eliminować”;
- „powoduje głównie impotencję bo zostaje zaprzestana produkcja hormonów płciowych oraz straszna otyłość i ginekomastia. Czy ja proszę o chemiczną kastrację?”;
- ” myśli są różne, zazwyczaj takie prześladowcze, że zaraz ktoś przyjdzie i mnie zabije, że namierzają mnie przez internet, a rodzina a którą mieszkam to sekta albo jestem jakąś czarodziejką. Przedtem takich nie miałam jak tego nie brałam.”;
- „czuję się otępiały, nie mam chęci do niczego, leżę.”;
- „miałem myśli samobójcze, chodziłem jak naładowany ale jednocześnie nie byłem w stanie podlać nawet kwiatów w ogródku. Miałem światłowstręt.”;
- „sny z lękami, problemy seksualne”;
- „suchość i niesmak w ustach, nadwaga.”;
- „jestem zmęczona, w dzień często ziewam, co chwilę muszę się położyć, potem wstać i pochodzić i znowu położyć, zupełnie bez sensu.”
- „zastanawiam się czy pociąg nie jest skuteczniejszy od tabletek, jednak szkoda mi maszynisty, bo będzie miał wyrzuty sumienia że mnie przejechał.”;
- „Miałem efekt „zombi”, spłycenie uczuć, zatrzymanie miesiączki, zero libido i potrzeb, pustka, sztywnienie mięśni do bólu.”;
- „miałem po nim okropne sny, dziwne myśli, wszystko było beznadziejne, czułam się jakbym miała życie zaraz skończyć, tylko otępia i spowalnia, cała się po nim trzęsłam, bałam się wszystkiego,”;
- „żeby wyjść z domu musiałam wypić ze 3-4 kawy”;
- „mam spłycone emocje, brak odczuwania przyjemności i radości”;
- „Moja córeczka przez 7 miesięcy to zażywała, a ma dopiero 8 lat i musi po nim ciągle się bujać, skakać, nie może po nim nawet chwili usiedzieć na jednym miejscu, wszystko robi stojąc, stojąc je, ogląda bajki, stojąc rozmawia, chodzi tam i z powrotem po pokoju”;
- „nieostre widzenie, zaparcia, pogorszenie pamięci i koncentracji,”;
- „Miałem głosy, straszne lęki, niepokoje”;
- „oprócz efektu zombie odczuwam deficyty intelektualne tzn. kiedyś zaskakiwałem wszystkich poczuciem humoru, skojarzeniami a teraz czuję się jak umysłowy inwalida.”;
- ” uspokojenie graniczy z zamuleniem, czuje się pozbawiony własnego „ja”, obdarty z ludzkich emocji, stałem się czymś na wzór automatu”;
- „pozbawia osobowości i robi z człowieka bezwolną istotę, takie zombie, pogłębił moje poczucie beznadziei i odrealnił, cały czas musiałam coś jeść i jeść”;
- „dziwnie się czuję, jakby cała moja energia wyszła ze mnie . Nie mam na nic siły i szybko się męczę”;
- „Czułam się ciągle zmęczona i rozdrażniona, miałam zaburzenia wzroku i strasznie po nim przytyłam aż 15 kg”;
- „Kompletne wyprucie z wszelkich emocji, poczucie pustki i zautomatyzowania.”;
- „potęgował stany lękowe, miałem 1000 myśli samobójczych na godzinę”;
- „czułem się gorzej niż bez lekarstw dodatkowo miałem napady agresji i myśli samobójcze”;
- „okropny wzrost prolaktyny”;
- „Mam wrażenie, ze staję się warzywem, jakby w ogóle myślenie mi się wyłączyło, zawsze miałem skłonność do rozmyślań i dogłębnych analiz a po tym czymś w ogóle nie myślę, czuję się z tym nieswojo. Stałem się praktycznie impotentem a mam 20 lat, nawet nie myślę o seksie i przestał mnie w ogóle interesować. Mam także stępioną wrażliwość. Pojawiły się też myśli samobójcze i w ogóle przygnębienie i śmierć, wizje katastrofy, uśmiercania. A tak w ogóle to nie mam rozpoznanej schizofrenii tylko chorobę afektywną dwubiegunową”;
- „czuje się po nim fatalnie, mam myśli samobójcze, stany lękowe, suchość w ustach, zero odczuwania uczuć, czuję się jak warzywo, bez przerwy bym leżał w łóżku, nic mnie nie cieszy nawet spotkania ze znajomymi, najgorsze są stany lękowe, biję się czasem wyjść z domu, jechać autem, boję się , że sobie coś zrobię, zrezygnowałem ze szkoły bo jestem otępiały i nic nie mogę zapamiętać.”;
- „powoduje u mnie tycie, bezpłodność, zaburzenia wzroku, i silne stany lękowe.”;
- „przytyłam 8 kg przez 2 miesiące, mam pustkę w głowie, moje wypowiedzi są zubożone, praktycznie nie rozmawiam z ludźmi, bo nie mam nic do powiedzenia i cały czas mam depresję.”;

Poniższy dokument bardzo dobrze wyjaśnia mechanizm działania substancji psychoaktywnych i pokazuje na konkretnych przykładach do jak tragicznych skutków może prowadzić ich zażywanie.

Więcej ciekawych artykułów na www.vrota.pl

KOMENTARZE

  • @vrota.pl
    Artykuł bardzo cenny.

    Poza tym na szczególną uwagę zasługuje ten akapit:

    "z wyjątkową ignorancją podchodzi się do uzależnienia przez pacjentów od papierosów, które są coraz bardziej trujące i szkodliwe a niektórzy uczeni coraz odważniej skłaniają się na podstawie wieloletnich obserwacji i badań twierdzić, iż duża ilość wypalanych dziennie papierosów może powodować zaburzenia psychiczne".

    Zaobserwowałam u nałogowych palaczy, wypalających duże ilości papierosów, ze znacznie gorzej funkcjonują psychicznie pod koniec dnia,
  • @Rebeliantka
    Zapewniam Panią, ze nie z powodu tytoniu- czy nikotyny zawartej w liściach :) to samo może dotyczyć jogurtów :) herbaty i innych zwykłych produktów spożywczych. /a może za chwilę woda?/ Niestety.
    Pozdrawiam
  • @Autor
    Wyjątkowo bzdurny i szkodliwy artykuł.
    I to w czasach gdy depresja wyrasta na 4 najgroźniejszą chorobę świata.
    A czym się to kończy, proszę sobie przypomnieć śmierć Marka Grechuty.

    Jeżeli ma się pojęcie, że depresja, posttraumatyczne zaburzenia lękowe, schizofrenia, to nie choroby "umysłu" tylko niedobór, lub złe zbalansowanie mózgowych neurohormonów i żeby równowagę przywrócić, trzeba brać odpowiednie leki, to takich głupot by się nie pisało.
    Jakoś, gdy występuje niedobór insuliny w cukrzycy, to nikt nie protestuje przeciwko jej zewnętrznej implementacji lub podawania substytutu.

    Dodatkowo, wpis ten pisano w oparciu o materiały z ubiegłego wieku.
    Kto dziś powszechnie stosuje barbiturany (nie ma czegoś takiego jak barbituranty)? Jaki lekarz podaje Luminal?
    To jakieś bajki i okropna niewiedza.

    Po prostu propaganda znachorstwa.
  • @jazgdyni
    Podzieliłabym Twoje stanowisko, gdyby nie różne wałki w zakresie psychiatrii.
    A depresja... To choroba, brak czegoś tam w neuronach czy może choroba/słabość woli?? Tak tylko sobie głośno myślę. Nie wątpię bowiem, że depresja przysparza cierpień osobom na nią cierpiącym (oraz ich otoczeniu). Sama to nieraz widywałam. Miałam jednak wrażenie, że zamiast prochów potrzebna byłaby raczej: rozmowa, psychoterapia lub klaps na gołą d*, żeby się egoista przestał koncentrować na sobie. Ale możliwe, że widywałam tylko lekkie przypadki.
  • @jazgdyni
    W lżejszych przypadkach chemia to powinna być ostateczność, a nie rutynowy automatyzm. Najlepszym lekiem na lekkie zaburzenia (czyli praktycznie każdego to dotyczy, może kiedyś dotknąć choćby przez chwilę) są bliscy, rodzina, przyjaciele i zdrowy, spełniony tryb życia, poczucie bezpieczeństwa, stabilizacji.

    Wariujemy, bo III RP i świat jest rąbnięty. Panaceum na zły świat nie są pigułki.
  • @bez kropki
    Rozmową kogoś w depresji nie wyleczysz trwale, najwyżej ulżysz CHWILOWO. Trzeba doprowadzić u tej osoby do zasadniczych zmian trybu życia, samodzielności (ale zwykle bez rzucania od razu na głęboką wodę - metoda małych kroczków) i musi być pod baczną obserwacją. Poza tym cały pakiet, wzmocnienie cierpliwości, odporności na stresy, niepowodzenia. Łatwo mi radzić, bo właśnie brakuje mi tych cech, taka forma lekkiej, permanentnej od dekad depresji z którą nauczyłem się żyć jak z garbem. Za mocna żeby dobrze żyć, za słaba żeby umrzeć ;) Poza tym po udarze Ojca zobaczyłem też niejedno u Niego, ale udar to udar, powstał cały wachlarz zaburzeń.

    Poza tym jest tyle odmian, uwarunkowań zaburzeń iż nie da się tego ogarnąć, uogólniać w jakieś schematy. Czy samotność to brak czegoś tam w mózgu, albo zdrada partnera, odejście? Za dużo chemicznego myślenia. Typowe NWO u niektórych ;) Choroba jest przede wszystkim w głowie, ba choroba DUSZY, więcej wiary, psychologii, mniej chemicznej psychiatrii i nie daj Boże jakiegoś pieszczenia elektrowstrząsami itp metod "leczenia".

    Podłoże ekonomiczne niszczy ludzi, ale też praca która wypala, te dwa czynniki wpływają na wiele innych pośrednio. Jeżeli zdołamy zbudować państwo o przyjaznym systemie podstaw bytu, to uleczymy miliony Polaków niczym CUDEM. Oczywiście tylko określone nurty zaburzeń.
  • @Marek Kajdas
    Dla mnie rozmowa jest wstępem do "leczenia". Zauważyłeś, że czasem zwierzęta wylizują sobie rany/skórę WZAJEMNIE? O ileż bardziej my, jako ludzie, powinniśmy wspierać tych, którzy są koło nas? Wspierać można przytulaśnie, albo kopem w d* - zależnie od sytuacji. (Pomijam standardowe sposoby wspierania, bo to oczywiste i nie o tym teraz dyskutujemy).
    Ekonomia, chora dusza, EGOIZM. - Tak, to wszysto prawda. Prochy powinny być stosowane tam, gdzie proste sposoby nie dają rady.
  • @bez kropki
    Jasne i oczywiste, że przy słabych objawach nie trzeba stosować farmakologii.
    Inaczej potrzeba naprawdę dobrego lekarza. Naprawdę nie z tych, co na zwykłe przeziębienie walą od razu antybiotyki.

    W depresji jest taki moment, że nie ma litości, ani pacjent sam, nieważne jak twardy i odporny i jak wspaniałych ma bliskich, musi zacząć przyjmować leki.
    Jakże fatalne i ciągle wzrastające liczbowo, samobójstwa dojrzewających, są właśnie dlatego, że otoczenie sądziło, że dzieciak ma "humory" i że mu to przejdzie.

    Prawie 50% żołnierzy po wojnie w Iranie MUSIAŁO korzystać z pomocy psychologa i psychiatry z powodu szoku post traumatycznego. Niestety, wielu z nich pozostało chorych na całe życie. Jak ci po Wietnamie.

    Granica pomiędzy stanem, kiedy pacjent i otoczenie, może sobie pomóc sam, jest bardzo cienka i płynna. Czy zawsze warto czekać, aż dojdzie do czegoś naprawdę złego.
    Mówię jeszcze raz, to nie umysł i złe humory, to choroba ciała, w tym wypadku choroba skomplikowanej struktury, która jest pod czaszką.
  • @bez kropki
    Jednak kto ma pomóc kiedy zawodzi rodzina i znajomi? I tu jest problem dopiero. Gdyby były wspólnoty (ale nie sekty itd) w pobliżu potrzebującego, to mogłyby zadziałać. Stąd marzy mi się odrodzenie parafii katolickich, to mogłoby ocalić mnóstwo ludzi, niekoniecznie katolików.

    Mała społeczność i bez zgłoszeń mniej więcej wie co komu dolega, mowa o parafiach do kilku tysięcy dusz. Tyle że zwyczaj nie wtrącania się w "cudze" sprawy i taka to "miłość" do bliźniego. Problem z tymi na wyjazdach. Zorganizować się i stworzyć system samopomocy nawet bez formalnej organizacji, to nie mniej ważne od... OSP. Pożar duszy to też nierzadko nagła sytuacja.

    Ludzie są istotami społecznymi i to rozbicie nie służy wielu jednostkom mniej odpornym, ale czy gorszym? Ludzie to ludzie. Od czego jest parafia, plebania? Od pogrzebów, ślubów, Mszy Świętych tylko? Całkiem się pogubiliśmy, to już nie chrześcijaństwo, ale jakieś skurwysyństwo egocentryków, egoistów. Gdzie ta wspólnota? Ludzie nas potrzebują, w każdej parafii raz na rok, dwa ktoś się "wiesza", a ile innych nieszczęść, nieszczęśliwych, chorych, biednych bliźnich....

    Nie dziwię się że katolicyzm słabnie, bo źle się dzieje. Aktywność młodzieży widzę w urozmaicaniu Mszy, niebawem będziemy klaskać, tańczyć? I co jeszcze? Skoro są gitary klasyczne, to chcę i elektrycznych, solówki, metal. Mówić wieloma nieznanymi językami, lewitować.
  • @jazgdyni
    Skutki uboczne opisane są w oparciu o psychotropy najnowszej generacji, proszę czytać ze zrozumieniem a jeśli masz problemy ze zrozumieniem tekstu to radze "zmienić dealera".
  • @
    Dziękuję wam wszystkim za te cenne komentarze i zrozumienie intencji, można założyć sobie różowe okulary i palić głupa, że nic się nie widzi ale dużo łatwiej znieść okrutną rzeczywistość kiedy ma się życzliwych ludzi wokół i poczucie, że w razie co można na kogoś liczyć...
  • @vrota.pl
    Dobry człowieku,

    chamstwem i tupetem przykrywają swoją wiedzę ludzie mali.

    Proszę wymienić choć jeden nowoczesny lek, podany w tekście, niby profesjonalnym, gdy nawet nie potrafisz prawidłowo nazwać starej grupy leków, określając je barbituranty.
    Czy jest to może luminal, fenactil, haloperidol, sulpirid, thioridazine?
    Ja znam je od 40 lat. Mało? no dalej...

    To wybitnie nieuczciwe ściągnąć z jakiegoś starego źródła takie brednie.
  • @jazgdyni 18:48:12
    Nie sądze, że pseudoleczenie z Chemicznymi Narkotykami przynosi jakieś korzyści w sytuacjach kryzysowych.
    Ludzie co mają depresje albo inne "zaburzenia" nie choroby, mogą tylko się zregenerować za pomocą osoby która z nimi rozmawia, nie musi być to koniecznie psycholog ale osoba z fachu która sama przeżyła takie sytuacje i je także sam przewalczyła.
    Jednak jest to bardzo energiochłonna praca i mało osób wytrzymuje tego.
    Psycholodzy z małymi wyjątkami też mają tylko swój własny system psychoterapii w którym też jest zagrożenie większego zaszkodzenia osobie w kryzysie.
    Jako osoba która w dziecinnych latach wbrew swojej woli była psychiatryzowana od 8 roku życia to wiem jak się czuje w takich sytuacjach.
    I wiem jak się czuje już po 1mg MOCNYCH Neuroleptykach - Risperdal/Risperidon i po tym się ma na prawde efekt zombie - że czujesz jakbyś wewnętrznie nie miał żadnych emocji i tylko zimno uczuciowe.
  • Tego nie można nazwać lekarstwami...
    TAkie substancje, jeśli mają jakiekolwiek znaczenie terapeutyczne, powinny być sprzedawane półdarmo - dopóki nie usuną większości podłych efektów ubocznych...
    TAk podsumowując, "leczenie" tymi specyfikami, jak można wyczytać w doniesieniach medycznych ze stron esculapa: sami lekarze odkryli, że skracają życie pacjentom bodaj o 20 procent. Można dodać, że owo życie przeważnie tym pacjentom niszczą. Nasi "profesjonaliści" sprowadzają leczenie do leków. Zero opieki psychologicznej, oraz pełnego podejścia do problemu. Po prostu dranie, którzy symulują leczenie. Kto jest winien, kto zabił? Ministrowie. Biorą pieniądze za organizację systemu. TAk i podobnie wygląda jakiekolwiek leczenie w POlsce: lekarz zerka tylko w swoją specjalność. Przepisuje leki, które bez diety, bez odrębnych badań i działań lekarzy innych specjalności - NIGDY NIKOGO NIE WYLECZĄ. W przypadku ogółu narodu, który płaci w szemranym państwie drani tusków i katolików od pawlaka, pacjent nie dostaje leczenia ale placebo. Jakim cudem przeżywa takie terapie? Wielu pacjentów omija kolejki, szuka prywatnych lekarzy, zmienia lekarzy. Biologia jest silniejsza jak system i dzięki temu naród jako taki przeżywa. Za to jakie cuda potrafi medycyna dla "jaśniepaństwa", a tak naprawdę - dla ciemnoty, która oszustwami wspięła się na szczyty, to można zobaczyć na przykładzie leczenia euroosła Wałęsy.
    Swołocz bogata, która kolaboruje z władzą, nie płaci składek zdrowotnych albo płaci jak wszyscy. Zaraz potem jest leczona, ale zupełnie inaczej, najlepszymi metodami, najdroższymi terapiami. Dla swołoczy od tuska i katolickich kumpli pawlaka nie ma za drogich leków. DZień pobytu kanalii w stosunku do człowieka z narodu to koszt 900 :1 albo lepiej. Wszystkie mendy, które sprawdzą się w kolaboracji z rządem - "artyści", "dziennikarze", biegną do najbardziej wypasionego szpitala w Wawie zabierając miejsce naprawdę chorym.
    Na minus lekarzom należy przypisać jeszcze to, że wcale nie interesują się efektami ubocznymi leczenia. To już nie ich broszka. Polska psychiatria nie leczy. Trochę mnie to dziwi, bo w sumie lekarze to bardzo rozgarnięta, wyedukowana, generalnie normalna grupa osób. Przebojowych, cwanych... dziwię się, że ta sitwa nie potrafi zaprowadzić jakiegoś porządku i schematu do leczenia, który byłby choć odrobinę zgodny z obecnie przyjętymi metodami leczniczymi. POLSCY PSYCHIATRZY NIE STOSUJĄ WSPÓŁCZESNYCH METOD TERAPII, KTÓRE TO METODY MOŻE POZNAĆ KAŻDY NAJBARDZIEJ LAMERSKI LAIK, CZYTAJĄC TU I ÓWDZIE COKOLWIEK NA TEMAT LECZENIA CHORÓB PS. ... Co za tym stoi? NOrmalność? Chyba tak: panujący obyczaj, wygodnictwo, a kto się z nich wychyli, będzie przez kolegów spostrzegany heheheh :) sami wiecie. Konwenanse. Skoro koledzy nie zapisują niczego prócz tabletek, to ja też będę powtarzać ich błędy. Nie będę się wychylać, bo to by było nienormalne.
    Wszystkie nici informacji ma ministerstwo. Tylko debilizmem tam pracujących osób można tłumaczyć to, co się wyprawia w lecznictwie. Ale debilizm - to objaw normalności.
    Donald tusk ostatnio wykombinował kastrację pedofili. CZyżby chodziło mu o kastrację księży? Byłaby to w istocie głęboka myśl polityczna. Dlaczego nie kastrować bandytów, którzy gwałcą co podleci - dzieci kobiety i facetów :)? Dlaczego nie monitorować pozycji bandyty? Ale Tusk matoł zaczął monitorować alimenciarzy. Pozycja i współrzędne bandyty nie są mu do niczego potrzebne. W końcu bandyci to jego współpracownicy, a złodzieje to jego przyjaciele. Złodziej złodziejowi oka nie wykole. Że taki idiota jak Donald tusk może utrzymać się tak długo na wysokim stanowisku? To normalne. Lemingi nie są skłonne do odwagi. Lemingi biją brawo a potem zdychają od przykręcanej śruby. Donald tusk jeszcze nie pokazał, na co go naprawdę stać. Przeciętny leming patrzy na swoją miskę: mam pełne koryto, wszystko gra. Jedno, co mnie zastanawia, panowie i panie medycy: dlaczego leczycie jak nieudolna imitacja lekarza? Nawet panowie do weterynarzy wam daleko. BArdzo to wszystko dziwne. A może waffen SS psychiatrzy pracują dla heil hitler tuska w celu eutanazji osób posiadających oryginalne mózgi? Wtedy wszystko by pasowało do obrazka. Skrócenie życia o 20 procent (20-40 lat), zniszczenie tego życia poprzez zniszczenie zdrowia fizycznego... dorzucenie paru fajnych chorób ekstra. Wtedy wszystko gra. Waffen SS psychiatria dobrze wypełnia swoje zadania.
  • Psychiatria czyli co?
    Prawda jest taka, że nasza wiedza o tym czym jest umysł i świadomość jest praktycznie zerowa, a nie olbrzymia jak czasami słyszy się i czyta w mediach. Stąd wynika problem braku dobrze zdefiniowanej domeny psychiatrii. Skoro tak, to psychiatria jest bardziej praktyką niż nauką, ponieważ nie wiadomo co stanowi przedmiot jej dociekań. Jeżeli przyjąć stanowisko materialistyczne według którego umysł jest jedynie złudzeniem powstającym w skutek interakcji cząstek materialnych, wówczas psychiatrię powinna wchłonąć neurologia. W przeciwnym wypadku psychiatria powinna być działem psychologii. Skoro nie wiemy czym jest życie psychiczne, ale wiemy w jaki sposób na nie oddziaływać, głównie poprzez pobudzanie i hamowanie odpowiednich procesów, to leczenie psychoz, neuroz i depresji można porównać do regulowania skaczącego obrazu w starym telewizorze poprzez walenie go pięścią w obudowę. Tyle, że nikt kto tak robi nie każe nazywać się inżynierem, który posiada wiedzę dotyczącą zachodzących w maltretowanym pudle procesów. Dopóki nie dowiemy się czym jest świadomość i stanowiące jej podłoże odczuwanie własnego istnienia (zapewne coś takiego jest udziałem naszych braci mniejszych), dopóty nasze działania względem psychiki przypominają opisany sposób naprawiania telewizora.
    Natomiast cokolwiek byśmy nie sądzili o chorobach psychicznych, szlag mnie trafia gdy słyszę lekarzy mówiących, że: "Choroba psychiczna to choroba jak każda inna i trzeba ją po prostu (czytaj chemicznie) leczyć.
    Każdy podręcznik psychiatrii powinien zaczynać się od słów: "Choroba psychiczna jest czymś zupełnie innym niż choroba somatyczna" Nie istnieje nawet sensowna definicja zaburzenia psychicznego ze wskazaniem granicy oddzielającej zachowania "zdrowe" od "chorych"
    Przykładem niech będą patologiczne osobowości różnych celebrytów, ludzi władzy czy jednokomórkowców-zarobasów, którzy swoje kalectwo uczuciowe każą nazywać inteligencją emocjonalną! Nikt jednak nie proponuje im terapii.
    Zgadzam się w zupełności co do stwierdzenia, że leczenie psychotropami to walka z objawami, no właśnie, właściwie czego?
    20-30 lat temu kładziono ludziom do głowy żeby nie interesowali się tabletkami, a najpierw próbowali dojść ze sobą do ładu, ewentualnie później skorzystali z pomocy lekarza lub psychoterapeuty, a w ostateczności sięgali po leki, oczywiście na zlecenie i pod kontrolą lekarza.
    A dziś?
    Nie sądzę natomiast by chorobę psychiczną należało wiązać automatycznie z jakąś słabością psychiki. Może ona stanowić następstwo niemożności przystosowania do poziomu otoczenia ukształtowanego przez jednostki, które dzieli od naszej chorej jednostki tysiące lat ewolucji. W końcu większość z nas zwariowała by żyjąc w stadzie małp, świń czy wilków.
    Generalnie odbieram tekst pozytywnie. Czas przebudzić się ze snu o neuroprzekaźnikach, których metabolizm ma wszystko tłumaczyć.
    Do dziś Amerykanie nie mogą wyleczyć się z leczenia prozakiem.

OSTATNIE POSTY

więcej

MOJE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
  12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
2728293031